Strona:PL Józef Ignacy Kraszewski - Nowele, Obrazki i Fantazye.djvu/652

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


— Co? — rozśmiał się Teofil. — Wyzywam cię, abyś znalazł przyzwoitą formę, w którąbyś potrafił wtłoczyć fantastyczny pomysł.
Beppo zapalił fajkę, milczał, ale inni téż rozpraw o szopce wznawiać nie myśleli.
Dopiéro pod koniec, rzucono pytanie:
— Cóż będzie z szopką?
— A no, nic! — zawołał Beppo — ja umywam ręce; pomysł mój był niedorzeczny, jak się tu grzecznie wyrażono, a ja mówię, że i cała wasza szopka nie wiele więcéj warta nad niego. Dać temu pokój!
I nie było szopki... ani poematu.

1885.