Strona:PL Józef Ignacy Kraszewski - Nowele, Obrazki i Fantazye.djvu/412

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


się poddać prawie bez oporu. Nuż ich tedy wiązać jak baranów, a ja, szczęśliwy jak nigdy, obliczywszy się postrzegłem, żem ich trzechset ułowił. Wytoczyłem w karczmie, co było, dla swoich ludzi, i skoro świt, do obozu ze zdobyczą, wyobrażając sobie, żem heroicznego dzieła dokonał, które mnie u króla sławę i estymacyą nie lada wyjedna...
Żem się w téj wyprawie dobrze zaszargał i ubłocił, poszedłem się przebrać do mojéj kwatery, chcąc zaraz zameldować zdobycz gienerałowi Małachowskiemu. Wskok to odbyłem i już lecę do jego namiotu, gdy widzę, że mnie austryacki parlamentarz poprzedza. Wpuszczono go naprzód, zabawił chwilę. Ja stoję, aż mi się w piersi gotuje, żeby się pochwalić... a tu ledwie się Austryaka pozbył Małachowski, wypada na mnie rwąc włosy na głowie.
— Taś to WPan tego nieszczęścia sprawcą?
— Jakiego nieszczęścia? panie gienerale... przyprowadziłem trzechset Austryaków wziętych przeze mnie w niewolę.
— A bodajby cię byli dyabli wprzód wzięli, szaleńcze, waryacie! — w wojsku nie heroizmu, ale posłuszeństwa potrzeba przedewszystkiém. Kto ci kazał napadać, bić się i rozejmu nie szanując, awanturę robić?
— Ale ja nie wiedziałem o rozejmie!
— Do aresztu! pod wartę! — krzyknął Małachowski — pod sąd wojenny! Tylko co odszedł oficer od Laudona, skarżący się na złamanie prawa narodów i nieposzanowanie rozejmu. I tak już wojsko pruskie złéj famy używa. Zbezcześciłeś nas w oczach nieprzyjaciół! Co król powie? co król powie?
Po desperacyi Małachowskiego zmiarkowałem, jakie-m głupstwo zrobił, ale na to nie było rady.
Trzeba wiedziéć, że rozejm ten nie łatwo było wyjednać, a król pruski wszelkich praw wojskowych ścisłym był przestrzegaczem; zrobiło się więc z tego, że com z Warszawy uciekł od sprawy gardłowéj, tom znowu w niebezpieczeństwo życia najniespodziewaniéj popadł.
Małachowski natychmiast kazał mię aresztować, i po minach otaczających i ze słów ich zmiarkować było łatwo, że sąd wojenny żartować nie będzie. U nas w Polsce szlachcicowi łatwiéj się było zawsze wykręcić, to protekcyą, to pieniędzmi, to łaską, to układem, ale w pruskiém wojsku srogość była niezmierna, i król dowiedziawszy się o zgwałceniu rozejmu, przysiągł, że nie daruje winowajcy, który wojsko jego jak garść awanturników, nieznających porządku i ładu, skompromitował.
Wzięto mnie pod wartę ostrą; nie było sposobu pomyśléć o ucieczce nawet, a w godzin dwie stawiono przed sądem. Ani