Strona:PL Józef Ignacy Kraszewski - Nowele, Obrazki i Fantazye.djvu/160

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


20.  Włościanie.


Stan dawny włościan w prowincyach rusko-litewskich wymownie odmalowany znajdziemy, gdy mowa o buntach ukraińskich, w Grądzkim, w Twardowskiego Wojnie Domowéj, a nawet w Beauplanie trochę. Autor dzieła o Reformacyi obyczajów polskich, także o uciemiężeniu wielkiém włościan na Rusi pisze[1]: „Z przodków naszych poczyniono było na sejmach statuta, aby poddani tak duchownych, jako i świeckich panów nie rabiali, jedno dzień w tydzień. I któryby pan uczynił gwałt poddanéj, albo wszystkie poddane o klątwę za swój uczynek przyprawił, tedy od tego pana wszystka wieś wystać mogła, a do inszego pana się przeprowadzić. Skąd się pokazuje, że to od Rzeczypospolitéj zależy, abyśmy nie jako niewolnikom poddanym naszym rozkazowali, ale jako pomocnikom robót naszych — przetoż wielka tego jest potrzeba, aby Rzeczpospolita w to wejrzała przykładem inszych narodów, aby panowie poddanych swoich, jak się im podoba, nie zabijali, nie łupili, z majętności ich, co mają, ani im gruntów, które sobie naprawią, nie odejmowali, ani ich téż gwałtownie robociznami obciążali, jako bydło nieme, ale się z niemi jako z ludźmi po ludzku obchodzili etc.“
Daléj nawet obcych krajów przykład stawiąc, ten mądry reformator radzi się, zamiast pańszczyzny, czynszami ograniczyć.
Niesłychany był bowiem ucisk na Rusi od panów, który po części sprowadził, a przynajmniéj wiele dopomógł Chmielnickiemu, do tego strasznego buntu, który tyle krwi kosztował. Coraz przybywająca ilość danin, czynszów, opłat różnych, wkrótce połączona z ciężarem stacyj żołnierskich, stała się prawie niepodobną do zniesienia. Od rodzących się dzieci, od żeniących się, wymagano po dydku — dziś jeszcze na Polesiu i Wołyniu utrzymał się zwyczaj noszenia darów do dworu, jako kury czarnéj, płótna, kaszy, wódki, placka, czerwonego pasa i t. d.

Lecz opłaty pieniężne i inne daniny, mimo zakazu synodów dyecezalnych, po większéj części wówczas arędowali żydzi i wyciskali je srogo z biednych włościan. Oni téż także ciężko rzezią Chmielnickiego ukarani zostali i kto wie czy ich nie więcéj niż chrześcijan zginęło. Historyk żyd, rzezi świadek, ileż to tysięcy liczy zabitych!

  1. Edy. 2-ga, str. 140, 141.