Strona:PL Józef Ignacy Kraszewski - Nowele, Obrazki i Fantazye.djvu/055

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


— O! i tego także zrobić nie myślę, byłoby to wielkie głupstwo puścić cię z rąk naczczo. Dałeś nam na wino, my cię wodą napoim... Na co komu stanie! Ale woda naszéj Wilii, wierz mi, bardzo smaczna... decyduj się, panie rektorze. Hej! Hrehory! postronka!
Ledwie te słowa wymówił, z kieszeni kapoty wyjął Hrehory gruby postronek i chciał go zawiązać na szyi nieszczęśliwego, ale Zaranek go zatrzymał.
— Stój, co robisz! nie zawiązuj koło szyi... ksiądz łaskotek się boi!... pod ręce! pod ręce!
Wnet gruby postronek ścisnął drżącego kalwina, i głos jego wołał jeszcze nad brzegiem:
— Darujcie! puśćcie! — zostanę, czém sami chcecie!... katolikiem!
— Dla nas to całkiem obojętne, czém ty, psie niewierny, będziesz... Choćbyś i papieżem został, zgorzejesz w piekle za swoje łotrostwa, a ja o twoję duszę nie stoję ani odrobiny!
Już rektor był w rzece po kolana, groził, krzyczał, płakał, błagał, ale nic nie pomagało, nie miały żadnego skutku najgorętsze słowa, bo połowy nie słyszano, połowy słuchać nie chciano... Już tylko głowę nieszczęśliwego widać było nad powierzchnią wody; powiększył się krzyk rozpaczy z jednéj, śmiechy szyderskie z drugiéj strony.
Zaranek z barbarzyńską radością patrzał na swój tryumf i urągał się z nieszczęśliwego.
— Hej! rektorze! — wołał — póki jeszcze głowa nad wodą, krzycz na piechotę, wszak oni cię wyratować mogą, a nas łotrów powieszać... Czekają cię tam u wojewody na prymirę[1]. Hrehory! dajże mu się napić, widzisz, jak usta jego pragną wody... no!...
Na powierzchni rzeki pływały tylko poły, pod wodą słychać było targanie się i ostatnie wysilenia tonącego.
— Wyciągnijcie go!... zobaczym, jak wygląda! — zawołał Zaranek. O! ho!...
Tu pokazała się nad wodą obmokła, blada twarz kalwina, który pluł wodą, wrzeszczał i wyrywał się, wołając:
— A gdzież sprawiedliwość!... tfu! tfu!... takie bezprawia! kcha! tfu! ech!

— Wygląda jak nieboszczyk pies mój wierny Custos, którego raz rzucałem do wody, aby się wymył... ale mój pies był wierny, uczciwy pies, a ty!... do wody z nim!... do wody!...

  1. Gra w karty