Strona:PL Józef Ignacy Kraszewski-Stare dzieje.pdf/97

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.

gumieniu. Mówili mi, że was widzieli koło dworu, pilno mi było rozmówić się z wami.

(całuje go w rękę.)
PROKOP.

Dobry dzień, Olenko!

OLENA.

A cóż? nie puszczą oni mnie?

PROKOP.

Jeszcze mi nałajał i naodgrażał się, żem do Pana o to chodził.

OLENA.

I mnie się dostało.

PROKOP.

Ale no! kto mądry ten cierpliwy.

OLENA.

Nie wiecie, jaka we dworze pogadanka?

PROKOP.

Jest co nowego?

OLENA.

Stary pan chodzi, jak przybity, panienka nasza płacze, pan Adam jéj narzeczony się desperuje... gadają, że naszych panów chcą z majątku wypędzać! Czyż to może być? powiedzcie?

PROKOP (smutnie).

Wszystko złe na świecie, może być!