Strona:PL Józef Ignacy Kraszewski-Stare dzieje.pdf/71

    Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
    Ta strona została uwierzytelniona.
    AMELJA.

    A ja... nie śmiem ci powiedzieć, co myślę, nie zrozumiesz nawet gdy powiem....

    ADAM.

    Lękam się zrozumieć.

    AMELJA (podając mu rękę).

    Kochasz mnie Adamie?

    ADAM.

    Na co nam słowa? daj mi możność, bym ci to dowiódł — zobaczysz!

    AMELJA.

    Daję ci ją właśnie... wyrzecz się mnie i pozwól, bym się poświęciła dla ojca!

    ADAM.

    Ty! dla ojca? nie pojmuję!

    AMELJA.

    Wiesz zapewne, jaki środek podawał mu ten człowiek?

    ADAM.

    Ależ to szyderstwo!

    AMELJA.

    A gdybyśmy ojcu starość spokojną ofiarą mojego... naszego szczęścia zapewnić mogli?