Strona:PL Józef Ignacy Kraszewski-Stare dzieje.pdf/67

    Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
    Ta strona została uwierzytelniona.

    tu taki spokojny grób mnie czekał w katakumbie obok dziada i pradziada!

    ADAM.

    Nie możnaby znaleść sposobu na to! O! mój Boże, dla czegoż uczyniłeś i mnie ubogim, jakże chętnie złożyłbym na ofiarę wszystko, co mam, aby wasz smutek okupić! Ale tych rąk dwoje są całém prawie mieniem mojem. Sierota zostałem tylko spadkobiercą imienia, którem się szczycę, to stare poświęcenia dziadów przypomina. Gdyby życie moje przydać się wam mogło na co, weźcie je, proszę, i rozporządzajcie mną.

    HRABIA (ściskając go).

    Z takim przyjacielem nie zginiemy... A! mnie niedołężnemu pieszczuchowi, nie wiesz, ile kosztować będzie to miejsce opuścić!

    ADAM.

    Nie możnaby tych ludzi uprosić i ułożyć się! pracowalibyśmy....

    HRABIA.

    Może począćby coś można, gdybyśmy z kim innym mieli do czynienia, ale patrz...

    (podaje mu papiery ze stołu)

    Odchodząc zostawił mi umyślnie te papiery, z któ-