Strona:PL Józef Ignacy Kraszewski-Stare dzieje.pdf/61

    Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
    Ta strona została uwierzytelniona.
    HRABIA (zamyślony).

    Upaść tak nisko! upaść! i to nie innym grzechem tylko niedołężnością, brakiem woli, złym pracy czczéj kierunkiem — upaść tak nisko, by jemu podobni miłosierdziem swojém urągać ci się mogli... A! to okropnie! Ubóstwo, nędza, wszystko nic, ale takie losu szyderstwo... a! to boli! to śmiertelnie boli....

    BARTŁOMIEJ (na stronie do siebie).

    Gniewa się, ale się namyśla, potrzeba mu zejść z oczów....

    (wychodząc rzuca nieznacznie na stół przed hrabiego papiery które trzymał w ręku).

    SCENA III.
    HRABIA (sam).
    Po odejściu Bartłomieja pada na krzesło i jakiś czas pozostaje milczący z wyrazem głębokiego smutku, potém przepatruje papiery, które Jaczeńko zostawił i odrzuca je z gniewem.

    SCENA IV.
    HRABIA. ADAM CZARNKOWSKI wchodzi z czapką w ręku i postrzegłszy pogrążenie hrabiego, chwilę się w progu zatrzymuje, gdy ten go postrzega.
    HRABIA.

    Chodź! chodź! jesteś mi bardzo potrzebny... Czekałem na ciebie.