Strona:PL Józef Ignacy Kraszewski-Stare dzieje.pdf/139

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.

a co pan to pan... Wy nam przewodzili wieki, my was przywykli szanować, a tu tak teraz przyszło, że się bojemy obrazić, choć dalibóg z dobrego serca...

HRABIA.

Mówcie śmiało, zrozumiemy się!

AMELJA.

Mój Prokopie, wiecie, jak ojciec was kocha, i umie pojąć każde słowo wasze.

PROKOP (powoli).

Myć na to lata pracowali aby się z wami rozumieć! i nie darmo! Otoż to tak, proszę jasnego pana i panienki... Dowiedzieliśmy się dziś o waszém, to i naszém nieszczęściu, że się Jaczeńko odgraża, jakoby chciał nam panować... a to wszystko przez trochę pieniędzy.... Pomyśleli my sobie, nie... na to nie można pozwolić! Klucz wielki, my z łaski waszéj dobrze się mamy, grosz jest po ludziach.... Ratowaliście nas nie raz, nie dwa, po wojnie, w głodzie, w chorobie, w nieszczęściu, nie, jużby nas dziś wszystkich nie stało na to, żeby was w téj biedzie poratować.... Poszliśmy tedy od chaty do chaty, wzięli sobie rachmistrza żeby nam przerachował co to tam tego głupiego grosza po-