Strona:PL Józef Ignacy Kraszewski-Stare dzieje.pdf/128

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
SCENA IV.
BARTŁOMIEJ. HRABIA smutny i poważny.
HRABIA.

Mości Bartłomieju!

BARTŁOMIEJ (na stronie).

Patrzcie jak sobie woła!

(głośno)

Słucham jaśnie panie!

(na stronie)

Głupstwo! po co mam go jeszcze słuchać, kiedym ja sam już pan? No! do czasu trzeba jeszcze udawać ekonoma.

HRABIA.

Proszę mi zebrać i przygotować wszystkie rachunki, spis moich długów, należności ludzi dworskich... posłać po plenipotenta...

BARTŁOMIEJ.

Wszystko gotowe, a plenipotent niepotrzebny... umarłemu kadzidło! tak z nim jak bez niego kiedy pieniędzy niéma.

HRABIA.

Ja waćpanu mówię!

BARTŁOMIEJ (pokorniejąc).

Słucham jaśnie panie. (na stronie) A taki muszę słuchać choć nie chcę!