Strona:PL Józef Ignacy Kraszewski-Poezye tom 1.djvu/294

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Powiedźcie czemu, gdy sam zostanę,
Bez mojéj Zosi tak mi tęskne życie. —

Czy i wy także chodzicie po niebie,
Tak jak my tutaj chodzimy po parze?
Lecz księżyc z słońcem czemuż gonią siebie.
Czemuż im Pan Bóg złączyć się nie każe? —

Gdyby mnie słońcem nawet zrobić chciano —
O! jabym nie chciał, tak smutno samemu,
A słońce ledwie pokaże się rano
I wszyscy z nieba ustępują jemu,

Cóż z tego światła, kiedy same jedne,
Uciekną wszyscy, ledwie się przybliży —
O! piękne słońce ale bardzo biedne,
Lepiéj we dwojgu choć ciemniéj i niżéj!

Ojcze mój dobry na wysokiém niebie
Połącz nas prędzéj, bo smutno we dwoje
Sercem być blisko, a zdala od siebie
Ojcze nasz dobry połącz dziatki twoje!



XII
CZY POWRÓCI

Matuleńku, on nie wróci,
On pojechał w obcą stronę,