Strona:PL Józef Ignacy Kraszewski-Poezye tom 1.djvu/272

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


I czyste były dziecięcia pacierze —
Jak tamtéj lilii woń świéża —
Teraz nieszczęścia modłów oduczyły,
Prócz łez innego nieumiem pacierza —
A ołtarzem mym mogiły.
Bo za niemi, jedyne pociechy, nadzieje,
Za niemi niebo i Laura jaśnieje!
Te drzewa w moich oczach z gałązek urosły,
Pod ich cieniem ileż to chwil ja przedumałem!
Losami przyciśnięty, marzeniem wyniosły,
O Bogu, o kochance i o świecie całym — !!
Na co mi ludzie! kamienie nad drogą,
Gwiazdy też same i też same kwiaty,
Ich wszystkich zastąpić mogą —
Bo w nich są wieki wspomnień i przeszłości światy!
W obcym kraju, gdzie próżno za pokojem gonię,
Stęskniony znajdę gwiazdkę znajomą nad głową;
A może kwiat znajomy, co mi szepnie słowo
O dawnych latach — o rodzinnéj stronie!! —




XXXIV.
DOLORITA.

Czy ty wiesz co to hiszpańska dziewica?
Czy ty znasz oko, co pod tamtém słońcem,