Strona:PL Józef Ignacy Kraszewski-Poezye tom 1.djvu/116

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.

Bo w pierwszéj szczęścia chwili, jak w dziecinnéj głowie,
Obrazy smutku, nieszczęścia, boleści,
Żaden się obraz ciemniejszy nie mieści,
Wszystkie marzenia tkane na złotéj osnowie.
O! szczęśliwą ta chwila kiedy świat do koła,
Z czarnych zasłon odarty silną szczęścia dłonią,
Okryje się jasnemi szatami anioła,
Które, jego poczwarną postawę osłonią.
O! szczęśliwa, na ziemi to chwila jedyna,
Ona wszystko ozłaca i wszystko umila,
Ona los przyszły wszystkim, życzeniom nagina
Ona — ach! to tylko chwila!



VII.
POSŁANIEC.

Była to chwila, kiedy świat się budzi,
Noc z jednéj strony znika, z drugiéj dzień przybiega,
Nie słychać było głosu ni dzwonów, ni ludzi,
Spały jeszcze gondole u kanałów brzega.
Franczesko wracał płaszczem do oczu zakryły
Myślał o jutrze, ziewał spoglądał przed siebie
Patrzył jak się jutrzenka złociła na niebie,
Jak mgły szare strząsały na wschodzie błękity.