Strona:PL Józef Ignacy Kraszewski-Na królewskim dworze Tom II.djvu/132

    Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
    Ta strona została uwierzytelniona.

    a to mnie uspokaja właśnie, bo im bardziej nawykł, tem prędzej się znudzi. Pan znasz króla.
    — I pannę Amandę, która go zna lepiej jeszcze, a wie czem go do siebie przyciągnąć może — rzekł Pac.
    Więc pewnie w środkach przebierać nie będzie.
    Z uśmiechem skłoniło mu się dziewczę zdaleka; nadchodził w tej chwili pan des Essarts z oznajmieniem, że królowa wysłanego od męża przyjąć mogła.
    Królowa była o Pacu uprzedzoną i znała go dobrze, wiedziała, że przybywał aby zdał sprawę z tego, co tu postrzeże i usłyszy; przyjęła go więc nadzwyczaj zimno i wymówiwszy się bólem głowy, natychmiast wyszła. Do stołu zaś zaproszono go wprawdzie, ale królowa się nie ukazała. Miał tylko zręczność zapoznać się z posłową i jej śliczną siostrzenicą, którą został zachwyconym, z panią d’Aubigny, która z niego nadzwyczaj zręcznie żartowała, z kwaśną p. Langeron, z milczącą des Essarts, z doktorem de Lafage i ks. de Fleury.
    Pani d’Aubigny poleciła królowa, aby nieoszczędzała Paca, bo był nieprzyjacielem i z tego co mówiła Bietka o nim kilka szczegółów posłużyło zręcznej normandce-włoszce do wprawienia w kłopot nieszczęśliwego wojewodzica Były to dwuznaczne frazesa, niepowiadające nic na-