Strona:PL Józef Ignacy Kraszewski-Latarnia czarnoxięzka Tom II.djvu/152

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


z pismem pani, dozwalającém na wydanie Naści — List ten kosztował trzydzieści srébrnych, uzbiéranych w pocie czoła — ostatnich, zaklętych — a stary nigdy nie wspominał, że je dał, i nigdy ich nie pożałował.
Popowi Hrehorowskiemu trzeba było także wedle zwyczaju opłacić kunicę, trzeba było kupić wódki, sprawić wesele, zapłacić ślub, nająć skrzypki i cymbalistę. Ostatni grosz na to wyszedł z obydwóch chat, co się na wesele składały. Nareście odprawiło się z rana o ósméj, jednéj niedzieli wesele Sawki z Naścią w Cerkwi wiejskiéj. Trzy dni hulała na niém cała wieś i sproszeni z Hryhorowa ludzie, po trzech dniach, rozpoczęło się życie pracy, kłopotów, niedostatku —
Po trzech dniach szału, cały wiek wytrzeźwienia. Na czwarty dzień poszedł młócić pan młody, poszła prząść na folwark Naścia, staremu kazali zaprządz woły i odwieść Cyrulika do miasteczka. Ledwie wieczorem zobaczyli się mąż z żoną — a mogliż swobodnie przemówić do siebie?? Jéj trzeba było gotować wieczerzę, przysposobić chléb na jutro,