Strona:PL Hugo Zathey - Antologia rzymska.djvu/153

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Nierozsławione pieśnią bohatyry
Jak lada gnuśnik zapomnieni w grobie.
Dlatego, Lolliu, w dźwiękach mej liry
Nie mogę milczeć o tobie,

Ni ścierpieć, żeby zacnych czynów tyle
Zawiść zatarła. Tyś obdarzon takim
Duchem, że w szczęsną, lub czarną chwilę
Zawsześ niezłomnym, jednakim.

Tyś fałszów mściciel; nie więcej jak śmiecie
Ponętne złoto ma dla cię ponęty;
Nie jednoroczny konsul ty przecie,
Lecz taki, co raz wprzęgnięty

W twardą powinność, nad zyski ją ceni,
Dary przekupne odtrąca wzgardliwie;
Chociaż nań biją wrogi spiknieni.
On ich zwycięża szczęśliwie.

Nie ten, co trzosy nabił, zwie się u mnie
Szczęsnym, lecz taki niechaj się nim zowie,
Go w każdym stanic zdoła rozumnie
Użyć, co dali bogowie,

Wesoło w nędzy spożywać chleb suchy,
A gorzej śmierci brzydzić się niecnotą,
A za ojczyznę i miłe druhy
Żywot poświęcić z ochotą.
Tłóm. Lucyan Siemieński.



Z „EP0D“.

O życiu wiejskiem.

(Epoda II.: »Beatus ille, qui procul negotiis«).

»Szczęsny, kto w życiu niczego nie chciwy,
Jako przed wieki bywało,
Swoimi woły swe uprawia niwy,
Nie dłużny ludziom ni mało!
Ani mu we śnie trąba w uszy klaska.
Ni grozi morska niełaska,
Ni się napiera ku wysokim dworom,
Ni słucha wrzawy na forum.