Strona:PL Hugo Zathey - Antologia rzymska.djvu/149

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Próżno nas stracha Mars srodze wojenny
I unikamy burz Adryatyku;
Próżno, gdy powiew pociąga jesienny,
Chronimy zdrowia od chorób bez liku.

Wkońcu przyjść musisz nad brzeg czarnej rzeki
Mknącej leniwo, patrzyć na tortury
Cór Danausa przeklętych na wieki
I na Syzyfa trud u stoku góry.

Raz się oderwać trzeba — niema rady —
Od roli, domu, małżonki nadobnej;
A z drzew, któremiś umaił twe sady,
Za tobą pójdzie li cyprys żałobny.

Cekub chowany pod zamkiem tak długo
Mądrzejszy dziedzic wypije, zmitręży
I po podłodze lać się będzie strugą
Wino, co warte iść na stół do księży.
Lucyan Siemieński.


Pochwała umiarkowania.
(ks. III. oda 1: »Odi profanum vulgus et arceo«).

Królom moc na poddane i zwierzchność dana,
A królowie zaś mają nad sobą pana,
Który wszystkiemu światu sam rozkazuje,
Na ziemi i na niebie wiecznie króluje.

Nie wszyscy z jednam szczęściem na świat się rodzą:
Szerzej jedni niż drudzy swe płoty grodzą;
Ten ma wiele nad insze w zacności domu,
Ton dobrą sławą me da naprzód nikomu,

Za tym przyjaciół więcej. Śmierć sprawiedliwa
Jednakiego na wszystkich prawa używa;
Ktobądź, tenbądź, na kogo los naprzód padnie,
Tak pana jako sługę poima snadnie.

Komu zawsze nad szyją wisi miecz goły,
Nie uczynią mu smaku przyprawne stoły,
Nie pomoże mu do snu słodkie śpiewanie;
Sen u prostaków przyjmie i złe posłanie.

Kto swą chciwość na tem, co dosyć, miarkuje,
Tego ani burzliwe morze frasuje,