Strona:PL Hugo Zathey - Antologia rzymska.djvu/141

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Marszcząc Zefirek w wały garbate układa
O świcie, gdy jutrzenka słońce zapowiada;
Zrazu lekkim tchem gnane zwolna płyną dalej,
A szept cichy podaje fala siostrze fali;
Wnet przy wietrze silniejszym szumniej, gwarniej suną
W skocznych pląsach, oblane purpurową łuną;
Tak z dworca królewskiego wnet rzesza po rzeszy
Płynie falą i do dom lekką stopą śpieszy.
Gdy ci odeszli, z Pelion pierwszy Chiron stary
Przybywa na wesele, niosąc polne dary.
Bo ile kwiatów błonia, ile góry rodzą
I te, co nad wodami potoków wnet wschodzą
Ciepłą piersią lekkiego Zefirka muskane,
Wszystkie przyniósł w barwisty wieniec powiązane
Wnet się rozchodzi zapach balsamicznej woni.
I Penej z Temp zielonej przybywa ustroni,
Z Temp wkoło opasanych leśnymi pagóry,
(Idzie pląsają urocze wodnych Najad chóry.
Nie przyszedł próżno: przyniósł pień smukłej buczyny
Wyrwanej wraz z korzeniem i bujne wawrzyny,
Klon w niebo strzelający, topole wyniosłe,
Siostrzyco Faetonta i cyprysy rosłe.
Tą drzewiną szeroko przedsionek ocienił,
Że się bujnem wnet liściem cały zazielenił.
Po nim przyszedł Prometej, bogaty w fortele,
Kary jeszcze ślad niosąc wyraźny na ciele,
Którą cierpiał, łańcuchem przykuty do skały,
A członki nad przepaścią rozpięte wisiały.
Wreszcie i bogów rodzic przybywa sam z nieba
Z małżonką i dziatkami, bez jednego Feba
I bez siostry, co Idę opieką zaszczyca,
Bo Pelejem wzgardziła cna Feba siostrzyca,
Pogardziła weselne Tetydy pochodnie.
(Idy już wszyscy bogowie spoczęli wygodnie
I pod ucztą się stoły wygięły wspaniałe,
Niemylne Parki, stare, trzęsące się całe,
Poczęły głośno nucić wyroczne swe pienie.
Słabe ich członki śnieżne okrywa odzienie,
Na nim rąbek potrójny lśni się purpurowy,
Zaś różowe przepaski siwe zdobią głowy.
Ręce wieczną robotę robią, jak należy:
Lewica trzyma kądziel, co wełną się jeży,
Prawica snuje nitkę, skręcając ją silnie
Pięknem, krągłem wrzecionem, kręcącem się pilnie.
Ząb, rwąc paździory, nitce daje pozór gładki,
Warg suchych, zwiędłych wełny czepiają się płatki,