Strona:PL Hugo Zathey - Antologia rzymska.djvu/140

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Co pierwszy poznał żywioł Amfitrycie święty.
Gdy statek ostrym dzióbem zaczął pruć odmęty
I woda się spieniła, wiosłami sieczona,
Wynikły Nereidy z fal wzburzonych łona,
Nie mogąc się napatrzeć dziwnemu widoku,
Widne wtedy dni kilka śmiertelnemu oku.
Wtedy Pelej Tetydę pokochał zuchwały;
Bogini nie wzgardziła ludzkimi zapały
I sam Ojciec[1]) na związek dał swe przyzwolenie.
Sława wam, bohatery, bogów pokolenie,
W lepszych czasach zrodzeni, wielkich matek dzieci!
Was nieraz jeszcze pieniem ma Muza zaleci,
Ciebie zwłaszcza Peleju, niw tessalskich chwało!
Z ludzi ciebie jednego to szczęście spotkało:
Tobie Tetys w małżeństwo swoją wnukę daje
I Ocean, co wszystkie obejmuje kraje.
Gdy po upływie czasu piękny dzionek błyśnie,
W dom się cała Tessalia gęstym tłumem ciśnie;
Gości dworzec królewski pomieścić nie zdoła,
A każdy niesie dary, każda twarz wesoła.
Scyr pustynią i ftyjskie Tempy opuszczone,
Krannon pusty, Larysy mury wyludnione.
Od Farsalu gromadnie ciągnie lud wesoły.
Nikt roli nie uprawia, spoczywają woły,
Winnic krzywa motyka nie trzebi, nie piele,
Skiby nie odwracają pochyłe grądziele,
Pod nożem ogrodnika gałązka nie spada
Porzucone lemiesze brudna rdza osiada.
Zato w dworcu królewskim, jak długi, szeroki,
Kapią od złota, srebra stropy i ścian boki.
Kość słoniowa lśni w krzesłach, na stołach kielichy,
Wszędy skarby ogromne widać i przepychy.
Łoże bogini stoi w komnacie środkowej,
Wspaniałe, całe lśniące od kości słoniowej.
Na nim purpura sokiem tyryjskim pojona,
Na mej wieków zamierzchłych powieść wyrażona
Bohaterów przewagi dziwnym kunsztem głosi[2]).

∗             ∗

Gdy wreszcie młódź tessalska źrenicę zdziwioną
Napasie do sytości, odchodzi od łoża,
Jako rannym powiewem gładkie tale morza

  1. Jowisz, ojciec bogów i ludzi.
  2. Tu następuje długi opis kobierca przedstawiającego opuszczenie Aryadny przez Tezeusza na wyspie Naksos.