Strona:PL Hugo Zathey - Antologia rzymska.djvu/124

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Wysłuchał bóg ich prośby. Straż kościoła mieli,
Życie im przeznaczone spędzają weseli.
Syci wieku, gdy stali przy kościoła schodach
I rozmawiali z sobą o miejsca przygodach,
Postrzegł starzec, iż Baucys w liść się przyodziewa,
Widzi Baucys, iż mąż jej bierze postać drzewa;
Krew się ścięła w ich żyłach i zmartwiały członki.
»Bądź zdrowa«, rzekł Filemon do swojej małżonki,
»Bądź zdrów«, do Filemona rzekła Baucys tkliwa,
Wtem razem miękka kora usta im pokrywa.
Jeszcze ze czcią pobożność tych starców wspomina,
Pamiętna na ich cnoty frygijska kraina.
Od ludzi, godnych wiary, słyszałem tę powieść,
Którzy chcąc mi dokładniej prawdy swojej dowieść,
Pokazywali wieńce, jakie ludu rzesza
Na wieczystą pamiątkę na tych drzewach wiesza.
I ja rzekłem, mój wieniec mieszcząc w innych rzędzie:
»Szczęśliwy, kto czci bogów, i on czczony będzie«.

Tłóm. Bruno Kiciński.