Strona:PL Horacy Wybór poezji.djvu/17

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Do Leukonoi (I 11).
Tu ne quaesieris...

Nie pytaj, Leukonoe, bo wiedzieć jest grzechem,
Jaki kres nam obojgu jest dany od boga,
i nie badaj wyroczni! Przyjm lepiej uśmiechem,
Cokolwiek ci się zdarzy! Choćby zima sroga,

Co fale wód Tyrrheńskich rozbija, o skały,
Ostatnią była — mądrą bądź! I bez żałości
Żegnaj czas i pij wino, bo w tem jest sens cały!
Rwij dnie, jak wonne kwiecie, i nie wierz przyszłości!




Do Lydii (I 13).
Cum tu Lydia Telephi.

Gdy przy mnie głosisz pochwałę,
Lydio, że Telef różaną ma szyję,
Telef ramiona ma białe —
Biada! Żółć wzbiera i do trzew mi bije,
Blednę, staję nieprzytomnie
I łza ukradkiem spływa mi po twarzy;
Łza ta niechaj świadczy o mnie,
Jak na myśl samą żar mnie wolny praży,
Iż wśród pijatyk — zatargi
Skaziły może blask twych ramion śnieżny,
Albo, że zębem ci wargi
Naznaczył w szale młokos ten lubieżny.
Jeśli posłuchasz przestrogi:
W stałość nie ufaj dzikiego przechery,
Co pocałunek twój błogi
Skrwawił — nektarem zaprawny Venery.
Trzykroć i stokroć szczęśliwi,
Którzy niezłomnym węzłem się złączyli,
Gorzkich niesnasek nie żywi,
Miłość co przetrwa do ostatniej chwili.