Strona:PL Henryk Sienkiewicz - Pan Wołodyjowski.djvu/150

    Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
    Ta strona została uwierzytelniona.

    Wyszły przed częstokół i kapele; więc towarzyska z krzywuł złożona, kozacka z litaurów, bębnów i różnych wielostrunnych instrumentów, a wreszcie Lipkowska, w której modą tatarską, przeraźliwe piszczałki prym trzymały. Szczekanie psów żołnierskich i ryk przestraszonego bydła powiększały jeszcze harmider.
    Konwój pozostał teraz w tyle, a na przodku jechała Basia, mając z jednej strony męża, a z drugiej pana Zagłobę. Nad bramą, pięknie jedlinowemi gałązkami przyozdobioną, czerniał na pęcherzowych, łojem wysmarowanych i oświeconych od wewnątrz błonach, napis:

    „Niech Kupido chwil szczęsnych hojnie wam przyczyni,
    Crescite, mili goście — multiplikamini!“

    — Vivant, floreant! — krzyczeli żołnierze, gdy mały rycerz z Basią zatrzymali się dla odczytania napisu.
    — Dla Boga! — rzekł pan Zagłoba — przecie ja także gość, ale jeśli to życzenie multyplikacyi i do mnie się stosuje, tedy niech mnie krucy zdziobią, jeżeli wiem, co mam z niem robić.
    Pan Zagłoba znalazł jednak osobny transparent, dla siebie przeznaczony, i z niemałem zadowoleniem przeczytał na nim:

    „Niech nam żyje wielmożny Onufry Zagłoba,
    Wszystkiego kawalerstwa największa ozdoba!“

    Wołodyjowski rozochocił się bardzo i oficerów, tudzież towarzystwo zaprosił na wieczerzę do siebie, a dla żołnierzy rozkazał wytoczyć jedną i drugą beczułkę palonki. Padło też kilka wołów, które wnet piec przy ogniskach poczęto. Starczyło dla wszystkich obficie: długo w noc stannica brzmiała okrzykami i wystrzałami z muszkietów, aż strach zdjął kupy opryszków, ukryte w jarach uszyckich.






    ROZDZIAŁ  XXIII.


    Pan Wołodyjowski nie próżnował w swojej stannicy, a i ludzie jego żyli w ustawicznej pracy. Sto, czasem mniej ludzi, zostawało na załodze w Chreptiowie, reszta była w ustawicznych rozjazdach. Najzacniejsze oddziały komenderowane były do przetrząsania jarów uszyckich i te żyły jakoby w wojnie ustawicznej, kupy bowiem zbójeckie, częstokroć liczne bardzo, silny dawały opór i nieraz trzeba było z niemi staczać formalne bitwy. Wyprawy takie trwały po kilka i kilkanaście dni; mniejsze poczty wyprawiał