Strona:PL Guy de Maupassant - Horla.djvu/029

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


— O dzięki! dzięki!... Jakiś ty dobry!
Teraz jednak zapytałem ją:
— Czy sobie przypominasz, co się u was działo wczoraj wieczór?
— Przypominam.
— I to także, że cię dr. Parent uśpił?
— Tak jest.
— Dowiedz-że się, że nakazał ci we śnie przyjść do mnie dzisiaj zrana z żądaniem pożyczki 5000 franków i że w tej chwili jesteś posłuszną tej suggestyi.
Zamyśliła się na mgnienie oka, poczem rzekła:
— Kiedy tych pieniędzy żąda mój mąż.
Męczyłem się całą godzinę, aby ją przekonać, ale daremnie.
Po jej odejściu pobiegłem do doktora. Wychodził właśnie. Śmiał się, słuchając mej relacyi, a potem powiedział:
— Wierzysz pan teraz?
— Wierzę. Trudno nie wierzyć.
— Chodźmy do pańskiej kuzynki.
Leżała na szezlongu, wyczerpana zmęczeniem. Lekarz zbadał jej puls i wpatrywał się w nią przez chwilę, podniósłszy rękę ku jej oczom, które zamykały się zwolna pod nieodpartym wpływem magnetycznej siły.
Skoro usnęła, rzekł:
— Mąż pani nie potrzebuje już owych 5000 franków. Zapomnisz pani więc, że prosiłaś kuzyna