Strona:PL Gustaw Daniłowski - Wrażenia więzienne.pdf/44

    Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
    Ta strona została uwierzytelniona.

    dwa gwoździe w ścianie, były to zdobycze bawiącego tu oddawna właściciela składu aptecznego, który, rzec można, przedmioty te wysiedział.
    — Wszędzie — żartował — z czasem czegoś dorobić się można i nawet kamień na miejscu porasta.
    Aptekarz istotnie tłukł się po więzieniach od roku. Zwiedził forty, cytadelę, Pawiak i drugim nawrotem znalazł się znów w ratuszu na czas dłuższy. Miał poważną sprawę polityczną, którą, umorzono na zasadzie amnestyi, ale na zasadzie rozporządzenia administracyi aresztowano go bardzo prędko i trzymano pod kluczem, włócząc dla rozmaitości z miejsca na miejsce.
    Drugim mym szlafkamratem został lekarz „przemysłowiec“.
    Cela była ciasna, wilgotna i piekielnie zimna, tak że trzeba było siedzieć w futrach, chodzić w kaloszach.
    Małe w górze okienko od Daniłowiczowskiej, prócz kraty zasłaniał kosz, ukośnie