Strona:PL Gould - Gwiazda przewodnia.djvu/164

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Rzuciła mu w odpowiedzi spojrzenie pełne wdzięczności, gdy nagle ciotka Debby wpadła do pokoju, objawiając silne wzruszenie.
— Jeszcze bo tego brakowało! — zawołała. — Wyobraźcie sobie, że cała rodzina Peytonów jedzie. Są między nimi i oficerowie. Panie King, ruszaj waćpan do łóżka! Moje kłamstwa mogą taką Dorę w pole wyprowadzić, ale ta rozpłatana głowa pańska musi dać do myślenia żołnierzom.
Kapitan popatrzył na pobladłe ze strachu twarze kobiet i uśmiechnął się spokojnie.
— Niech panie nie trwożą się o mnie — rzekł. — Wzmocniłem się już o tyle, że mogę jednej chwili zerwać się i zniknąć znowu w Sawannach, ale sądzę, że obecnie i na to już za późno.
— Zamknij go w schowanku na górze, Daisy, i śpiesz się! — zawołała ciotka, popychając go. — Potem szybkim krokiem zbiegła do siostrzenicy.
— Doro! — zawołała mimowolnie ostrym tonem. — Cała gromada Peytonów zjechała i czeka na dole... Jest tam jeszcze dwóch czy trzech obcych oficerów między nimi. Prawdopodobnie zostaną na herbacie. Pan King dostał migreny i poszedł się położyć... kazał powiedzieć, że nie zejdzie na podwieczorek... nie potrzeba więc wsuwać dodatkowego blatu do stołu...
— Pan King? a! to dziwna rzecz! Był zupełnie zdrów przed chwilą... — odparła Dora znaczącym tonem, który mówił więcej od słów.
Ciotka Debby szybko podeszła ku niej i schwyciwszy drobne jej wypieszczone ręce, ścisnęła je w swoich palcach jakby żelaznemi kleszczami.
— Doro Lyndon — rzekła namiętnie — widzę, że masz coś na myśli... ale pamiętaj trzymać język za zębami i nie pleść przed swymi przyjaciółmi o tem, co do ciebie nie należy.
Zatrzasnęła gniewnie drzwi za sobą, a Dora, ochłonąwszy z chwilowego przestrachu, potarła delikatnie zbolałą rękę, na której kościste palce wylęknionej ciotki wycisnęły sine piętna; potrząsając nią wyzywająco za odchodzącą ciotką, syknęła mściwie przez zaciśnięte białe zęby:
— Odpłacę ja ci za to! poczekaj!
Marjorie, ukrywszy kapitana Rexa na poddaszu, zeszła na dół z twarzą nieco pobladłą.
Całe towarzystwo rozsiadło się na piazzecie ogrodowej. Oprócz Harrego i Clifforda było jeszcze dwóch ich kolegów, oficerów skonfederowanej armji. Młody Peyton poświęcił się cały,