Strona:PL Gallus Anonymus - Kronika Marcina Galla.pdf/98

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


nastąpić miało, zasłużył; i tamże Bóg wszechmocny nad Władysławem książęciem takie miłosierdzie okazał, iż moc niezliczoną z nieprzyjaciół trupem zasłał, a przeciwnie z jego strony jak najmniejszy poczet śmierć spotkała. Tyle bowiem się przelało krwi chrześciańskiéj i tyle trupów do jeziora zamek otaczającego zapadło, iż od owego czasu, wszelki dobry chrześcianin brzydził się pożywać rybę z jeziora pomienionego. A w taki to sposób Kruszwica przedtem w bogactwa i lud rycerski opływająca, w jedno głuche pustkowie się obróciła[1]. Zbigniew tedy, ocalony z pogromu, z garstką niedobitków do zamku się chroniąc, nie wiedział, czy stratą głowy na rusztowaniu, czy obcięciem członków, winę swą miał opłacić. Ojciec atoli nie pastwiąc się nad nierozumem wieku młodzieńczego, a zapobiegając tylko, by się do pogan lub innych buntowniczych rodów nie przyłączył, zkądby większe niebezpieczeństwo wynikło, w miejsce ukarania śmiercią, lub obcięcia członków, przyjąwszy rękojmię sobie zań daną, odesłał go na Mazowsze i więzieniem w grodzie Sieciecha,[2] przez czas niejaki ususzył. Późniéj wszakże, w dobie poświęcenia kościoła gnieźnieńskiego, za wstawieniem się biskupów i zwierzchników świeckich, ztamtąd go dobył, oraz czyniąc zadość prośbom tychże, do łaski swej przywrócił.






6.  Powieść o cudzié ś. Wojciecha.

A ponieważ się pobieżnie o kościele gnieźnieńskim nadarzyła wzmianka, nie godzi się przemilczeć o cudzie, jaki w wigilią tego poświęcenia, czcigodny męczennik Wojciech, w obecności pogan i chrześcian pokazał. Tak bowiem nocy téj się trafiło, iż do jakiegoś grodu polskiego, umówieni zdrajcy wewnątrz tegoż, Pomorzan na sznurach wciągnęli, a ci ukryci między okopami, czekali tylko błyśnienia poranku, aby spaść na głowy mieszkańcom. Ale ten, co wiecznie

  1. 11)  Crusvicz ad instar poene desolationis redactum.

    Z uczuciem patryotyczném w piśmie: O rzekach i spławach. (T. 1, 131—136, wywołujący wspomnienie zgasłej Kruszwicy nad Gopłem, Surowiecki, między innemi się wyraża: „Kruświca to miała przed Gnieznem i Poznaniem, że położenie jej ukazywało wszelkie bezpieczeństwo od niespodziewanych napaści, a w otwartej wojnie zrażała całą potęgę nieprzyjaciela. Z jednej strony długie i otwarte jezioro, z drugiej głębokie jego zatoki, cieśniny, odnogi Notecii nieprzebyte bagna, czyniły do niej przystęp trudny a przy miernej obronie, zewsząd straszny dla odważniejszego napastnika“. I daléj: „Tak zgasło na zawsze to miasto, które jeśli nie było piérwszém miejscem zawiązku wielkiego narodu, miało jeszcze niezaprzeczony ten zaszczyt przed innemi, że wydało szanowny dom Piastów, że dla swej znakomitości, położenia i dostatków było stolicą całego państwa; że tam w pierwiastkach naród cały zgromadzał się na sejmy i obrady krajowe“. A zbija Naruszewicza, gdzie tenże przypisuje upadek Kruświcy uciskom starostów, ponieważ od daty zniszczenia pod Hermanem „biédna ta miéścina przez pięć wieków następnych, nie ukazywała już najmniejszego łupu dla chciwych swych dzierżawców“.

  2. 12)  Więzienie w grodzie Sieciecha.

    Kownacki, przy poszukiwaniu podobieństw, (jak w tym razie urojonych), na Mazowszu, do nazwy zamku Sieciecha, przestaje wreszcie na zamku Sochaczewskim, z którego głosek może dałby się ułożyć pewny logogryf. Żadnemu z innych komentatorów na myśl to nie przyszło. Nie o jedną taką przecież nomenklaturę, chodzi w wykładzie tekstu Galla.