Strona:PL Gallus Anonymus - Kronika Marcina Galla.pdf/60

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


podziwiać statecznego umysłu Bolesława, wielkiego tegoż udoskonalenia! Wszak osoba nie była w jego sądzie przedniejszym względem: sprawiedliwość przedewszystkiem w rządzeniu narodu, a cześć kościoła i dobrobyt kraju, na szczycie najwyższym postawione. Przez sprawiedliwośćto i słuszność dla wszystkich porównaną, Bolesław dostąpił sławy tej i godności; a takiemi cnotami właśnie, pierwszy wzrost potęgi Rzymian, następnie zaś cesarstwa się dokonał[1]. Ozdobił Bóg wszechmocny króla Bolesława taką potęgą i szczęściem wojennem, w miarę rozpoznawanej w nim takiej dobroci i sprawiedliwości względem siebie i ludzi sobie poddanych; taka chwała szła w ślad za Bolesławem, taka obfitość wszelkiego dobra i powszechne rozradowanie — na jakie prawość jego i szczodrota zasługiwały.






10.  O potyczce Bolesława z Rusinami.[2]

Lecz odłóżmy przypomnienie tego do karty następnej, a nadmieńmy o pewnej potyczce, z nowości swej pamiętnej, która da poznać, o ile często pokora nad pychą ma górę. Zdarzyło się albowiem, iż w jednym i tymże samym czasie, król Bolesław po nieprzyjacielsku wkroczył do Rusi, a król Rusinów nawzajem do Polski; obaj nawzajem nie wiedząc o sobie, a każdy z nich na brzegu przeciwnym rzeki rozłożył się obozem. Gdy zaś doniesiono królowi Rusinów, że Bolesław na drugą stronę rzeki już przeszedł i na pograniczu jego państwa rozpuścił zagony, rozumiejąc król nierozsądny, że go z mnogością swą ludu, jak zwierza dzikiego w sieci swe pojmał, powiadają, iż odnieść mu kazał urągowisko w przysłowiu, które na własną jego obrócić się miało głowę: „Niech wie Bolesław, że psy go moje i łowcy, jak dzika w legowisku otoczyły“. Na co król polski odparł, w odesłanej mu odpowiedzi: „Dobrześ“ rzekł „dzika w legowisku wymienił; gdyż we krwi myśliwego i psiarni twej czyli wodzów a rycerzy, zbroczę kopy-

  1. Przypis własny Wikiźródeł Brak przypisu.
  2. 29)  O potyczce Bolesława z Rusinami.

    Wciśnięty tu, jakby trafunkowo rozdział cały, prawie ma takie dla nas znaczenie, jak rapsod bez związku z całością. Ani bowiem nie rzuca światła na sprawy Rusi, ani się żadnym innym względem w tém miejscu nie usprawiedliwia. Według chronologii wskazywanej przez niektórych, przypadałoby zdarzenie w nim opisywane na r. 1017. Z wydawców kroniki, Bandtkie zaledwo wzmiankuje, iż dodał w tytule rękopism heilsbergski „item“, — jakby według tego rękopismu, wyprawa to była druga. Bielowski pomieszcza go bez zastrzeżenia. Rachować więc musimy, na czynniejszą kiedyś w tym względzie pomoc krytyki. Wersyę zdarzenia opisywanego prawdopodobną, przywiedliśmy już pod uwagami Karamzyna, który ją wziął z Nestora. Wreszcie pomoc owa krytyczna, obiecuje nam daleko więcéj, kiedyś, przez rozgatunkowanie zdarzeń, należących właściwie do pradziada, Bolesława W. i do prawnuka, przedzielonego połową stulecia, Bolesława Śmiałego. Na to oczekujemy.