Strona:PL Gallus Anonymus - Kronika Marcina Galla.pdf/252

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


miała“ prawie, pomijana też ogólnie tak przez polskich, jak przez czeskich komentarorów, bez uwzględnienia. Wiadomo ze wspomnień heraldycznych, iż obyczaje rycerskie, z daty panowania Krzywoustego, jakby swą epokę oddzielną poczynały. „Za tegoto panowania“, powiada Lelewel, jako przypiśnik i autor dodatku do herbarza Niesieckiego, „zaszły zdarzenia, które koniecznie na bliską przyszłość, godłem rodzinnem także, rozmaitsze życie dawały, popychały silnie w popęd nowy (T. 1, stro. 512). Lecz któż dzisiaj wyszperać dostatecznie, ten fakt heraldyczny ze spółczesnym Świętopełkiem czeskim, i objaśnić zdoła? Gdyby albowiem chodziło o taki sposób uczczenia, z tytułu kogoś innego ze społeczności szlacheckiej w swoim narodzie, jeszczeby wynaleść można pewne formuły, jeśli nie dziś, tedy niegdyś, będące w zwyczaju. Ale tu mowa o pewnym obowiązku bractwa chorągiewnego, zawiązanego między dwoma książęty panującemi. Przy którymże z nich stopień wyższości, jako nadawcy nowego znamienia? lub może to jest tylko dowód równości podobnej, mającej zachodzić w stosunkach dwóch książąt, przed kilku dopiéro laty bity bijących sojusze, których skutkiem być miało dla Świętopełka, jeżeli nie zupełnie niepodległe, tedy przynajmniej bezpieczne tronu czeskiego posiadanie? Przychodzi tu na myśl, również tajemnicze osculum pacis z innego względu, udzielane przez Bolesława Śmiałego na rynku kijowskim, w obec wojsk i ludu zebranego, a mające oznaczać, iż nie tyle udzielał je zdobywca swemu lennikowi, ile właściwie „równy równemu“. A możnaby tyle innych zbliżyć jeszcze podobieństw. Pod ta spólną tarczą, rozumielibyśmy, symbolicznie wyrażany, zawarty sojusz, dla obojga stron pożądany, o którym dopiéro się mówiło. Ależ po należytém rozpatrzeniu się w wypadkach, opowiadanych przez kronikarzy, raczéj byśmy Bolesława z Świętopełkiem poczytać winni za przeciwników zawziętych; zwłaszcza gdy ostatni, jawne przeniewierstwo, w stosunkach dwóch tronów sprzymierzeńczych, mógł mieć zarzucone? Wątpliwość wreszcie i co do samej barwy dwóch orłów na tarczachby zachodziła. Czyliż w pomienioném bractwie dwóch książąt, czarny orzeł czeski, w zawiązku godeł państwa nadanych, wybielał w obec skoligaconego orła polskiego? lub odwrotnie ten ostatni poczerniał? Wszystko to prędzéj, dzisiaj, może być uważane za bawiącą łamigłówkę heraldyczną, niżeli nawet za studjum, tak dalece pożyteczne, a wyświecające zawiłości dziejów, po kronikarzach średniowiecznych w spadku brane. Nie posądzimy przecież tym razem Galla naszego, w trybie wyrażenia się Szajnochy, co do symbolu szczerbca Chrobrobrego, iż „on sam znaczenia tej spólności tarczy mógł nierozumiéć. Owszem przeciwnie, swojski to musiał być dla niego w swym czasie