Strona:PL Gallus Anonymus - Kronika Marcina Galla.pdf/162

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Tym się królom władać godzi,
Co tak z garstką sprawnej młodzi
W pole ciągną zawsze skorzy.
W których siła tak się mnoży.
Cóż gdy wszystkich swoich zwoła,
Czy go cesarz zwalczyć zdoła?
Temu, temu panowanie,
Co za setki jeden stanie,
Z krwi szablicy nie ociéra:
Na Pomorzu mir zawiéra,
I nie wytchnął jeszcze z trudu,
Gdy w obronie swego ludu
Znowu obóz swój zatacza,
O swym szczerbcu nie rozpacza.
Lecz my dumni, my zuchwali,
Nas ta rączość jego pali:
Bo gdy zmiata on pogany,
My kołaczem w jego ściany,
Aż do zwalisk prawic domu.
Cóż tu hańby? co tu sromu?
Przecież Pan Bóg litościwy;
Bo on toczy bój godziwy,
Ucząc pogan czystej wiary;
Więc tryumfów ma bez miary.
A nam Pan Bóg krwią to płaci,
Że się kąpiem we krwi braci.






12.  Cesarz o pokój prosić zniewolony.

Słysząc to niektórzy dostojnicy i poważniejsi wiekiem, dziwili się wielce i mówili miedzy sobą: „Już też, gdyby mu wyraźnie Bóg niepomagał, nigdy by takiego zwycięztwa nad poganami nie odniósł, ani nam tak mężnego czoła nie stawił. Lecz i to drugie przyznać potrzeba, że gdyby taką potęgą Bóg go nie uzbroił, w rozprawie tej z mocarzem, któremu pół świata dań niesie, nigdyby lud nasz dlań się nie zdobywał na takie pochwały.“ Była w tém może atoli tajna myśl Boża, iż z cesarza chwałę przenosił na Bolesława, głos ludu bowiem, jak