Strona:PL Gallus Anonymus - Kronika Marcina Galla.pdf/148

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


trawić? A z tego wszystkiego, co powiedziane, wniosek jest oczywisty, iż nie czczą to jest z miar żadnych zabawą, opisywać czyny królów polskich i hétmanów, owszem tego się po was słuszność i chęć dobija powszechnego domaga, abyście dzieło niniejsze przez tłómacza, gdzie tylko można starali się krzewić i powtarzać. Leży w tem, powiedziałbym sprawa Boża, sprawa Polski, aby przynajmniej nagrodę podobną odniosła ma praca, aby z uznaniem należytém przyjęta była przez wszystkich: bo do ocenienia jej za dzieło próżności, trzeba żeby się przyczyniła, albo nienawiść, albo niewiadoma mi wreszcie, takiejże cechy pobudka. Jeżeli tylko mędrce na swych dostojnościach, dzieło me osądzą za dobre i pożyteczne, toż bez wątpienia, ani słuszna byłoby to rzeczą, ani przyzwoitą, odmawiać mu rozpowszechnienia, jako nagrody pożądanej przez utwórcę.

list się kończy, po nim epilog się poczyna

Niech wszechmocna najpierwej cześć odbierze władza,
Co do prochu nicości złość pogan sprowadza,
A wieńcząc Bolesława znój mężnej prawicy,
Wstęp im w końcu toruje do Pańskiej winnicy.
Chrystusowi, którego prawo światem władnie,
Niechaj jego tryumfów dank cały przypadnie;
Boć nie prosta to ludzka lub rycerska sprawa,
W tym zwycięzkim polocie hufów Bolesława.
On opasał gród, wielką już przeszłością stary.
A tak groźny, przyrodą już mocen bez miary[1].
Pilna rzecz, zmieść go z drogi: bo to wieczna zdrada,
Wiecznie zeń rój łupieżców na Polskę wypada.
Na odsiecz oblężonym w czwał pędzą poganie,
Rozumiejąc nieczujnych zdybać niespodzianie;
Lecz daremny ich zamach, manowce i knieje,
W tak bezpieczne ich wzbijać nie mogą nadzieje.
Oni pewni rozpierzchłych są z góry ucieczki,
Więc na pieszo, po lasach każdej strzegą steczki.
Ktoś im szepnął, iż tędy zmierza huf książęcy,

  1. Nakło, bagnami otoczone, o którém szczegółowiéj kronika opowiada.