Strona:PL Gabriela Zapolska - Z pamiętnika siostry zakonnicy.djvu/11

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


myśleć bezustannie o ich cierpieniach. — Bóg jeden wie tylko i zna to źródło łaski, — jam jego cicha służebnica, wypełniam tylko Jego świętą wolę.
Z ogólnej sali poszliśmy do ogrodu.
W ogrodzie była cisza, spokój, pełno woni i blasków słonecznych.
W zwierciadlanej powierzchni naszej małej sadzawki śmiał się do nas błękit nieba.
Na wzgórku otoczona zielonością bielała Najświętsza Panna i wyciągała ku nam swe marmurowe dłonie.
Obłąkanym chodzić do ogrodu nie wolno.
Odetchnęłaś swobodniej.
A przecie zasmuciłaś się raz jeszcze, — nad brzegiem wody ujrzałyśmy siedzącą na trawie bladą kobietę — mającą na sobie szary strój szpitalny.
Zapytałaś mię, czy to warjatka.
Nie odpowiedziałam ci na to, bo to była rzeczywista warjatka.
Lekarze mówili, że cierpi na czarną melancholję.
Mnie się zdawało co innego, — ale nie wyjawiałam swego zdania.
Mojem zadaniem spełniać przepisy lekarza, — o reszcie decydować mi nie wolno.

∗                    ∗