27 października. Siostrzeniec broni się bardzo niedołężnie. Poszedł, jak utrzymuje, kupić chleba i sera na wsi. Przysięga, że zabito wuja podczas jego nieobecności. Któżby temu uwierzył?
28 października. Obwiniony tak stracił głowę, że o mało nie przyznał się do zbrodni. Ach! ach! Sprawiedliwość!
15 listopada. Znaleziono bardzo — poważne dowody przeciw obwinionemu, który miał po stryju dziedziczyć. Będę prezydentowa! na posiedzeniu.
25 stycznia. Na śmierć! na śmierć! na śmierć! Skazałem go na śmierć! Ach! ach! Jeszcze jeden. Zobaczę, jak go będą tracić!
I już po wszystkiem. Dziś rano go gilotynowali. Zachowywał się do ostatniej chwili bardzo, bardzo dobrze! Zrobiło mi to istotną przyjemność. Jaki to piękny widok, kiedy ścinają głowę ludzką! Krew wytrysnęła jak strumień! Och! gdybym był mógł, z jakąż rozkoszą, byłbym się w niej kąpał, zanurzał w niej twarz swoją, włosy i stanął cały czerwony, krwawy! Ach! gdyby wiedziano!
Teraz zaczekam, mogę czekać. Tak mało potrzeba, żeby mnie odkryto.
| . | . | . | . | . | . | . | . | . | . | . | . | . | . | . | . | . | . | . | . | . | . | . | . | . | . | . | . | . | . | . | . | . | . | . | . | . | . | . | . | . | . | . | . |
Rękopis składał się jeszcze z kilkunastu kartek, na których już nie było wzmianki o nowej zbrodni.
Psychjatrzy, którym ten rękopis pokazano, utrzymują, że na świecie jest wielu warjatów, równie zręcznych i niebezpiecznych, jak wyżej opisany potwór.