Przejdź do zawartości

Strona:PL G de Maupassant Ojcobójca.djvu/74

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Ta strona została przepisana.

pragną patrzeć tylko na krew, widzieć tylko śmierć, do moich uszu, gdzie bezustanku słyszę coś nieznanego mi dotąd, strasznego, rozdzierającego, rozpaczliwego, jak ostatni krzyk ludzkiej istoty; do moich nóg, któreby chciały iść naprzód, by jak najprędzej dojść na miejsce zbrodni; do moich rąk, drżących z pragnienia zabójstwa. Jakież to musi być uczucie rozkoszne, niezwykłe, godne człowieka wolnego, wyższego nad innych, umiejącego panować nad własnem sercem, goniącem za wyszukanemi wzruszeniami.
22 sierpnia. Nie mogłem już dłużej oprzeć się pokusie, Na próbę, na początek, zabiłem ptaszka. Mój służący, Jan, miał szczygła w klatce, wiszącej w oknie stołowego pokoju. Wysłałem go do miasta, a sam wyjąłem ptaka z klatki. Czułem bicie jego serca. Wszedłem do mego pokoju — ściskałem go coraz mocniej, serce biło mu coraz szybciej; było w tem coś strasznego i rozkosznego zarazem. Omal go nie zadusiłem, ale w takim razie nie byłbym widział krwi. Wziąłem więc nożyczki od paznokci i powoli przeciąłem mu trzykrotnie gardło. Otworzył dzióbek, usiłował mi się wyrwać z rąk, ale go trzymałem, och! trzymałem całą siłą; byłbym utrzymał wściekłego brytana, by tylko, krew zobaczyć. Jaki to płyn piękny, czerwony, świecący i przezroczysty! Byłbym się go chętnie napił. Umaczałem nawet koniec języka. Doskonały. Ale biedny ptaszek miał go tak mało, że nie mogłem dowoli nasycić się tym widokiem. Patrzeć naprzykład na płynącą krew z byka, jakież to musi być, wspaniałe!
Następnie zrobiłem tak, jak robią prawdziwi zabójcy. Umyłem nożyczki, umyłem ręce, wylałem wodę, a trupa zaniosłem do ogrodu, by go pogrzebać. Zakopałem go pod krzakiem poziomek. Nie znajdą