Przejdź do zawartości

Strona:PL G de Maupassant Ojcobójca.djvu/60

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Ta strona została przepisana.

ale bezmierną litość. Z pomiędzy wszystkich tajemnic życia ludzkiego, jedną zdołałem przeniknąć: największe udręczenia nasze pochodzą stąd, że jesteśmy wszyscy sami, i wszystkie nasze usiłowania, wszystkie nasze czyny zmierzają jedynie ku temu, ażeby uniknąć owej samotności. Tamci naprzykład, zakochani, siedząc na ławce, na świeżem powietrzu, usiłują, jak my, jak wszyscy na świecie, wyrwać się choćby przez chwilę osamotnieniu; niemniej wszakże, podobnie jak my, są i pozostaną sami. Cała różnica polega na tem, że jedni odczuwają to mniej, a drudzy więcej.
Od pewnego czasu, to jest od chwili, kiedy zrozumiałem i odkryłem straszną samotność, na jaką jestem skazany, znoszę męki piekielne, bo wiem, że jej niczem, ale to niczem, czy słyszysz, niczem usunąć nie można! Cokolwiekbyśmy przedsięwzięli, cokolwiekbyśmy czynili, jakiekolwiek byłyby porywy naszych serc, upojenia płomiennych pocałunków naszych ust, uściski naszych objęć, jesteśmy i pozostaniemy zawsze samotni!
Wyciągnąłem cię dziś wieczorem na ten spacer, ażebym nie wracał sam, bo strasznie mi teraz cięży samotność mego mieszkania. I nacóż się to przydało? Mówię do ciebie, ty mnie słuchasz, jesteśmy tuż przy sobie, a jednak każdy z nas jest sam. Czy mnie rozumiesz?
Szczęśliwi ubodzy duchem, powiada Pismo. Mają przynajmniej złudzenie szczęścia. Oni jedni nie czują naszej opłakanej samotności, nie błądzą tak, jak ja, poprzez życie, bez innego zetknięcia z drugimi, prócz starcia się łokci, bez jakiejkolwiek innej radości, prócz smutnego zadowolenia, że rozumiem, widzę, odgaduję i nieskończenie cierpię przez świadomość wiecznej naszej samotności.