Przejdź do zawartości

Strona:PL G de Maupassant Ojcobójca.djvu/50

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Ta strona została przepisana.

rali kartofle, prali bieliznę i wykonywali wszystkie czynności domowe, niby czterej dobrzy synowie około swojej matki. Ale ona myślała ustawicznie o swoim wysokim chuderlaku z zakrzywionym nosem, piwnemi oczami i gęstym, szczeciniastym wąsem, Pytała codziennie każdego z żołnierzy:
— Nie wiecie, gdzie stoi 23 pułk piechoty francuskiej? Mój syn tam się znajduje.
Odpowiadali:
— Nie, nie wiemy.
A rozumiejąc jej troskę i niepokój, wyświadczali jej tysiąc drobnych usług. Ona zresztą lubiła bardzo swoich czterech nieprzyjaciół, gdyż wieśniacy nie znają wcale nienawiści patrjotycznych; to należy tylko do klas wyższych.
Maluczcy, ci co płacą najwięcej, ponieważ są biedni i których obarcza się każdym nowym podatkiem, ci których się zabija masami, którzy są prawdziwym żerem dla kul, ponieważ są ogromem liczebnym, ci wreszcie, których najsrożej ścigają okrutne niedole wojny, ponieważ są najsłabsi i najmniej oporni, nie rozumieją wcale tej zaciekłości wojowniczej, tego pobudliwego punktu honoru i tych rzekomych kombinacyj politycznych, które w przeciągu sześciu miesięcy wyczerpują dwa narody: zwycięski i zwyciężony.
W okolicy, mówiąc o niemcach, wieśniaczki powiadały ;
— Oto ci czterej znaleźli sobie legowisko!
Pewnego poranku, kiedy starucha siedziała sama w mieszkaniu, ujrzała na drodze zbliżającego się ku jej chałupie człowieka. Niebawem poznała, że był to szeregowiec, roznoszący listy. Przyniósł jej jakiś zwinięty papier. Wyjęła z futerału okulary, któremi się posługiwała przy szyciu, i zaczęła czytać.