Przejdź do zawartości

Strona:PL G de Maupassant Ojcobójca.djvu/44

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Ta strona została przepisana.

chwytając malca w objęcia, zaczął go gorączkowo okrywać pocałunkami po twarzy, oczach, policzkach, ustach, włosach.
Dzieciak, przestraszony takim gradem pocałunków, starał się ich uniknąć, odwracając główkę i odpychając rączynami natarczywe usta tego człowieka.
Ale Franciszek Tessier nagle postawił go na podłodze i zawołał:
— Bądź zdrów! bądź zdrów.
I uciekł jak złodziej.