Furman zakutany w kożuch barani, siedział na koźle, paląc fajeczkę, a uradowani podróżni co szybciej pakowali zapasy żywności na dalszą podróż.
Czekano tylko na Kulkę łojową. Nadeszła.
Wydawała się nieco zmieszaną, zawstydzoną; nieśmiało zbliżyła się do towarzyszy podróży, którzy odwrócili się od niej, wszyscy równocześnie, jakby jej wcale nie widzieli. Hrabia z godnością podał ramię swej małżonce, co szybciej usuwając ją z tego nieczystego sąsiedztwa.
Grubaska przystanęła, ogłupiała; następnie, zebrawszy całą odwagę, pozdrowiła żonę fabrykanta, szepcząc pokornie: dzień dobry pani. Tamta odpowiedziała tylko lekceważącem skinieniem głowy, przybierając przytem minę obrażonej cnoty. Wszyscy zdawali się mocno zajęci, trzymając się od niej zdała, jakgdyby w sukniach swych przynosiła zaraźliwą chorobę. Następnie rzucili się do powozu, do którego ona, weszła sama, ostatnia, w milczeniu zajmując to samo miejsce, które zajmowała poprzednio, jadąc do Tôtes.
Udawali jakby jej nie widzieli, nie znali; tylko pani Loiseau, mierząc ją zdaleka wzrokiem pełnym oburzenia, rzekła do męża półgłosem:
— Na szczęście nie siedzę przy niej.
Ciężka bryka ruszyła z miejsca.
Z początku panowało zupełne milczenie. Kulka łojowa nie śmiała podnieść oczu. Miotał nią gniew na tych ludzi, a równocześnie czuła się upokorzoną, że jednak ustąpiła i zhańbioną pocałunkami tego prusaka, w którego ramiona rzucono ją z taką hipokryzją.
Rychło jednak przerwała hrabina to przykre
Strona:PL G de Maupassant Ojcobójca.djvu/143
Wygląd
Ta strona została przepisana.