Przejdź do zawartości

Strona:PL G de Maupassant Ojcobójca.djvu/139

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Ta strona została przepisana.

miając usługę, jaką im odda, mówił o wdzięczności, a tykając ją nagle, rzekł żartobliwie:
— A wiesz, moja droga, ostatecznie może jednak być dumny, że odkrył tak piękną dziewczynę, bo niewiele takich znajdzie chyba w swej ojczyźnie!
Kulka łojowa, nie dając odpowiedzi, przyłączyła się do reszty towarzystwa.
Wróciwszy do hotelu, poszła natychmiast do swego pokoju i już się nie pokazała. Niepokój spotęgował się do najwyższego stopnia. Co zrobi? Prawdziwe nieszczęście, jeśli w dalszym ciągu zechce się opierać!
Wybiła godzina obiadowa; napróżno czekano jej przybycia. Wtem ukazał się pan Follenvie oznajmiając, że panna Rousset czuje się słabą, więc można siąść do stołu. Wszyscy nadstawili uszu. Hrabia zbliżył się do gospodarza i szeptem spytał:
— Nareszcie?
— Tak.
Ze względów przyzwoitości nie powiedział nic towarzyszom podróży, uwiadamiając ich jednak nieznacznem skinieniem głowy. Westchnienie ulgi wyrwało się ze wszystkich piersi, a na twarzach odmalowała się radość. Loiseau krzyknął:
— U kaduka! płacę szampana, jeśli się znajdzie jakiś w tej spelunce! A pani Loiseau śmiertelnie się przeraziła, gdy gospodarz przyniósł istotnie cztery butelki. Wszyscy stali się nagle rozmowni i głośni; radość wstąpiła w serca. Hrabia spostrzegł, że pani Carré-Lamadon była czarująca, fabrykant prawił grzeczności hrabinie. Rozmowa stała się żywa, ochocza, dowcipna.
Nagle Loiseau z wylękłą miną, podniósł do góry ręce i ryknął: — Spokój!
Wszyscy ucichli, zdumieni, niemal strwożeni