jakgdyby chciano o jeden stopień obniżyć okazywaną jej uprzejmość, dając jej odczuć hańbiące stanowisko, jakie zajmowała.
Po podaniu zupy zjawił się pan Follenvie, powtarzając stały swój frazes: — Pruski oficer zapytuje pannę Elżbietę Rousset, czy jeszcze nie zmieniła zdania.
Kulka łojowa odparła sucho: — Nie!
Podczas obiadu jednak koalicja osłabła. Loiseau wyrwał się trzykrotnie z niezręcznym frazesem. Każdy zosobna suszył sobie mózg nad wyszukaniem nowych przykładów, lecz bezskutecznie. Wtem hrabina — może nawet bez ukrytej myśli a tylko parta nieokreśloną potrzebą złożenia hołdu religji, zapytała starszą zakonnicę o wielkie czyny z życia świętych. Oczywista, wielu z nich spełniło czyny, które w naszych oczach byłyby zbrodniami; kościół jednak chętnie rozgrzesza występki popełnione dla chwały bożej lub dla dobra bliźnich. Był to argument silny, z którego hrabina natychmiast skorzystała, I czy to przez milczące porozumienie, lub ową dyplomatyczną uprzejmość, cechującą wszystkich, którzy tylko noszą szatę duchowną, czy też tylko dzięki szczęśliwej bezmyślności i bezgranicznej głupocie, dość, że stara zakonnica stała się bardzo skuteczną sojusznicą spisku. Wyglądała na lękliwą, a oto okazała się śmiałą, złośliwą, gwałtowną. Wątpliwości kazuistyczne wcale do niej nie miały przystępu; jej doktryna była jakby z żelaza; wiara nigdy się nie zachwiała, a sumienie nie znało żadnych skrupułów. Dla niej ofiara Abrahama była czemś zupełnie naturalnem, bo ona sama na rozkaz z góry mogłaby natychmiast zamordować ojca i matkę; wogóle nie było jej zdaniem czynu, który mógłby Bogu być niemiłym, o ile tylko z chwalebnej wypływał pobudki.
Strona:PL G de Maupassant Ojcobójca.djvu/136
Wygląd
Ta strona została przepisana.