by wyjechali bez mego rozkazu. Słyszałeś pan. To wy starczy“.
Postanowiono przeto rozmówić się z oficerem. Hrabia posłał mu swój bilet, na którym p. Carré-Lamadon wypisał swe nazwisko wraz ze wszystkiemi swemi tytułami. Prusak odpowiedział, że przyjmie ich po śniadaniu, to znaczy około pierwszej.
Damy znów się pojawiły w kuchni i mimo zaniepokojenia posilono się trochę. Kulka łojowa wyglądała na chorą i silnie zirytowaną.
Właśnie kończono kawę, gdy ordynans zawezwał panów.
Przyłączył się do nich Loiseau; gdy jednak zwrócili się do Corduneta, by również poszedł z nimi, dla nadania większej powagi całemu aktowi, demokrata dumnie oświadczył, że nie zamierza nawiązywać jakichkolwiek stosunków z niemcami, i zająwszy dawne miejsce przy kominku, kazał sobie podać nową szklanicę piwa.
Trzej panowie wyszli, a ordynans zaprowadził ich do najładniejszego pokoju oberży, gdzie przyjął ich oficer. Rozparty w fotelu, nogi opierając na kominku, palił długą fajkę porcelanową, przybrany w jaskrawy szlafrok, który zabrał prawdopodobnie z opuszczonego domu jakiegoś obywatela, nie odznaczającego się gustem zbyt wybrednym. Nie ruszył się, gdy weszli, nie skłonił się, nawet nie spojrzał na nich. Wspaniały przykład brutalności, właściwej zwycięskim żołdakom.
Po upływie kilku minut spytał wreszcie:
— Czego panowie chcecie?
Hrabia zabrał głos: — Panie, chcemy wyjechać.
— Nie.
— Czy wolno mi spytać dlaczego?
— Bo nie chcę.
Strona:PL G de Maupassant Ojcobójca.djvu/126
Wygląd
Ta strona została przepisana.