Przejdź do zawartości

Strona:PL G de Maupassant Ojcobójca.djvu/112

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Ta strona została przepisana.

konnica jednak z obawy, by powtórnie nie zemdlała, zmusiła ją do, wypicia pełnego kieliszka wina, mówiąc:
— To z głodu, nic innego.
Wówczas Kulka łojowa zarumieniona i zmieszana, zwróciła się do czworga poszczących jeszcze towarzyszy podróży, mamrocząc:
— Mój Boże, gdybym śmiała państwu zaofiarować...
Umilkła, strwożona, czy nie powiedziała za wiele. Lecz Loiseau zabrał głos:
— Dalibóg, w podobnych wypadkach jesteśmy wszyscy braćmi i powinniśmy się wzajem wspomagać. Moje panie, nie róbcież teraz u licha ceremonij! Zgódźcie się! Alboż wiemy, czy wogóle znajdziemy dziś jakiś nocleg? Jeśli pojedziemy w tem tempie, co dotychczas, to ujrzymy Tôtes najwcześniej jutro w południe.
Wahano się, Nikt nie śmiał wziąć na siebie odpowiedzialności przyzwolenia.
Rozstrzygnął nareszcie hrabia. Zwracając się do grubej dziewczyny, ciągle jeszcze zmieszanej, wielkopańskim swym tonem oświadczył:
— Pani, przyjmujemy z wdzięcznością.
Tylko pierwszy krok był tak trudny do zrobienia. Raz jednak przekroczywszy Rubikon, z zapałem zabrano się do roboty. Kosz opróżnił się szybko. Był w nim jeszcze pasztet wątrobiany, małe paszteciki, kawał wędzonego ozora, gruszki z Cressane, miodownik z Pont l’Evèque, deser i słoik kiszonych korniszonów z cebulką i octem, gdyż Kulka łojowa, jak wszystkie kobiety, lubiła ostre przyprawy.
Niepodobna było zjadać zapasów tej dziewczyny, nie mówiąc z nią. Zaczęto więc rozmowę, początkowo z wielką rezerwą, lecz1 widząc, że zacho-