tu i owdzie szereg wielkich drzew, okrytych szronem, lub też chałupa w śnieżnym kapiszonie.
Podróżni w powozie z ciekawością przyglądali się wzajem w smutnej jasności tej zorzy porannej.
Całkiem w głębi na najlepszych miejscach drzemali, siedząc naprzeciw siebie, państwo Loiseau, właściciele wielkiego składu win z ulicy Grand-Pont.
Dawniej subjekt bankrutującej firmy, Loiseau odkupił od swego zrujnowanego szefa przedsiębiorstwo i zrobił na niem majątek. Po cenach bardzo niskich sprzedawał drobnym frycom prowincjonalnym wina bardzo liche, uchodząc wśród znajomych swych i przyjaciół za szczwanego lisa, prawdziwego normandczyka, pełnego podstępu i jowialności.
Jego sława chytrego wygi była tak ustalona, że gdy pewnego wieczora w prefekturze, pan Tournel, twórca bajek i piosenek, umysł zjadliwy i dowcipny, lokalna sława miasta, zaproponował paniom, które wydały mu się nieco znudzone, partję „Loiseau vole“, dowcip ten obleciał w jednej chwili salony prefekta, następnie całe miasto, przez cały miesiąc wywołując śmiech we wszystkich zakątkach prowincji.
Loiseau był prócz tego sławnym ze swych fars natury wszelakiej, z żartów dobrych i kiepskich; nikt też nie mógł o nim mówić, by nie dorzucić bezpośrednio:
— Nieoceniony jest ten Loiseau.
Był drobnego wzrostu, a nad brzuchem wzdętym, niby balon, widniała czerwona twarz w okoleniu siwiejących bokobrodów.
Żona jego, wysoka, silna, rezolutna, o wysokim głosie i szybkiej decyzji, uosabiała porządek i ra-
Strona:PL G de Maupassant Ojcobójca.djvu/103
Wygląd
Ta strona została przepisana.