Strona:PL Frances Hodgson Burnett - Tajemniczy ogród.djvu/182

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Podobało jej się słowo «histerja», i czuła, że i na nim robi wrażenie. Być może, iż tak jak ona, nigdy on go przedtem nie słyszał.
— Proszę przyjść tu zaraz — rozkazująco rzekła do pielęgniarki — i pokazać mi w tej chwili jego plecy!
Pielęgniarka, pani Medlock i Marta stały przytulone do siebie przy drzwiach, patrząc na Mary i usta otwierając z podziwu. Wszystkim trzem niejednokrotnie tchu zabrakło ze strachu. Pielęgniarka zbliżyła się, jakby też przestraszona. Colinem wstrząsały łkania.
— Może... może mi panicz nie pozwoli — rzekła cicho.
Colin jednak usłyszał i wyjąkał między dwoma szlochami:
— Po-pokaż jej! N-n-niech to zo-zobaczy sa-sama!
Były to biedne, chude plecy, gdy je obnażono. Można było policzyć wszystkie żebra i wszystkie złączenia kości pacierzowej, lecz ich panna Mary nie liczyła, gdy pochyliła nad niemi swoją twarzyczkę dziką i gdy się z powagą przyglądała. Wyglądała tak zabawnie, że pielęgniarka z trudem opanowała śmiech. Była chwilka ciszy, bo nawet Colin starał się oddech zatrzymać, gdy Mary oglądała jego plecy z uwagą największą, zupełnie jakby była owym sławnym lekarzem z Londynu.
— Nawet krostki żadnej niema! — rzekła wkońcu. — Niema krostki nawet takiej, jak główka szpilki — z wyjątkiem kości pacierzowej, a czujesz ją właśnie, bo wystaje, boś chudy. Ja mam takie same kości i tak samo wystawały, jak twoje, dopóki teraz nie utyłam; a jeszcze nie mam dość tłustych pleców, by je przykryć. Nic nie masz na plecach — żadnej narośli. Jak jeszcze raz wspomnisz o garbie, to cię tylko wyśmieję!
Tylko Colin jeden wiedział, jakie wrażenie zrobiły na nim te wyrazy w złości wypowiedziane. Gdyby był miał