Strona:PL Frances Hodgson Burnett - Tajemniczy ogród.djvu/171

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


ROZDZIAŁ XVI.

«NIE CHCĘ» POWIEDZIAŁA MARY.


Dick i Mary wynaleźli sobie mnóstwo pracy tego ranka, i Mary spóźniła się na obiad, potem zaś tak się śpieszyła zpowrotem do swego zajęcia, że dopiero w ostatniej chwili przypomniała sobie o Colinie.
— Powiedz Colinowi, że jeszcze nie mogę przyjść do niego — rzekła do Marty. — Ogromnie zajęta jestem w ogrodzie.
Marta wyglądała przestraszona.
— O, mój Boże! panienko! — odparła. — Jak paniczowi powiem, to gotów strasznie się rozgniewać.
Ale Mary nie bała go się tak, jak się bali inni, a przytem nie lubiła się poświęcać.
— Nie mogę siedzieć w domu — odrzekła. — Dick na mnie czeka — i pobiegła.
Popołudnie było nawet jeszcze milsze, i więcej było pracy, niż rano. Powyrywali już prawie wszystkie chwasty, a drzewa i róże obkopali i z suchych gałęzi oczyścili. Dick przyniósł swoją łopatę, Mary zaś nauczył, do czego i jak się jakiem posługiwać narzędziem tak, że teraz już było widoczne, iż choć to urocze, dzikie miejsce nie będzie podobne do «ogrodu porządnego», to jednakże będzie cudnym gąszczem kwitnącym, zanim wiosna minie.