Strona:PL Frances Hodgson Burnett - Tajemniczy ogród.djvu/107

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


ROZDZIAŁ XI.

GNIAZDO MYSIKROLIKA.[1]


Przez kilka minut stał, rozglądając się dokoła, podczas gdy Mary przyglądała się zkolei jemu; potem zaczął ostrożnie posuwać się naprzód, może ostrożniej i ciszej jeszcze, niż Mary, gdy weszła tu po raz pierwszy. Oczy jego zdawały się wszystko dostrzegać: i drzewa szare z szaremi zasłonami wijących się po nich pnączy i zwieszających się festonami z gałęzi, i gąszcz splątanych gałązek na murach i trawie, i altany z kapryfoljum z kamiennemi ławkami wewnątrz i wielkiemi, kamiennemi wazonami.
— Nigdybym nie był myślał, że to miejsce zobaczę kiedykolwiek — rzekł wreszcie szeptem.
— A wiedziałeś już o niem? — spytała Mary.
Mówiła głośno — Dick dał jej znak ręką.
— Musimy rozmawiać cichuteńko — powiedział — bo nas jeszcze kto może usłyszeć i wynaleźć.
— O, mój Boże! Zapomniałam zupełnie! — rzekła Mary wylękniona, kładąc rękę na ustach. — Czyś już dawniej wiedział o tym ogrodzie? — spytała powtórnie, gdy się uspokoiła nieco.
Dick zrobił głową ruch potakujący.

— Marta mi mówiła, że jest tu ogród, do którego nigdy

  1. Przypis własny Wikiźródeł Błąd w druku; powinno być – MYSIKRÓLIKA.