Strona:PL Faleński - Meandry (1904).djvu/142

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Ten, komum winien — to się ja w złej wierze
Mniemaniem o swej uczciwości łudzę.
Bowiem, jak złodziej, trzymam dobro cudze,
Tylko żem wziął je mniej od niego szczerze.


.[1]

332.

Źle, gdy pokora z dumą się skłóciły.
Duma się chętnie w pychy płaszcz obleka,
Samotnie krocząc — od niej zaś zdaleka
Pokora pełznąc, grzbiet ma zbyt pochyły —
Lecz za to, dwóch ich połączone siły,
Zmienić są zdolne człeka w Nadczłowieka.


333.

Ma dział swój blask, i mają cienie.
Na nicby, mrocznej barwie sowiej,
W ciemnościach nocy, wśród pustkowi,
Rajskiego ptaka upierzenie —
Tak jak i rogi jelenie
Na nicby kłapouchowi.


334.

Dawaj, nie patrząc: komu dasz. Jeżeli
Twe dobro na złe użył człek ladaco,
Nie tyś jest winien: kto je wziął? i na co?
Pan jest Skarbnikiem spraw tych wierzycieli.

  1. Przypis własny Wikiźródeł W zbiorze nie zamieszczono Meandrów nr 330 i 331.