Strona:PL Faleński - Meandry (1904).djvu/019

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Że Bóg nademną zawsze i wszędzie,
Co dziś mam zrobić, to jutro zrobię —
Bo mówię sobie:
— Jakoś to będzie.

A będzie tylko żal, wstyd i trwoga,
Gdy, z tego spokoju ducha,
Ani tak ślepa jak ja, ni głucha,
Jawa mię znagła zbudzi złowroga.
Bo kto się drzemiąc, modli do Boga,
Tego Bóg śpiąc wysłucha.


20.

Ten tylko winien być w cenie
W rzeczach społecznej naprawy,
Kto osobiste swe sprawy
Wprzód już załatwił. Gdyż to szalenie
Rzecz dziwna, jeśli publiczne mienie
Łata czyj but dziurawy.


21.

Z chwil falą każdą na twej łodzi
Wpływasz w Wieczności senne dzieje.
Więc nie mów, złudną klnąc nadzieję:
Że śmierć się skrada tak jak złodziej.
Czyż nie ma umrzeć, co się rodzi?
To, co przemija, czyż istnieje?