Strona:PL Faleński - Meandry (1904).djvu/017

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


14.

Łatwo to mówić: że ktoś tam do góry
Wspiął się — a drugi w dole spędził życie.
A przecięż, nie mniej działał należycie,
Kto podstawioną w zręczny czas pod mury
Drabinę trzymał, jak i tamten, który
Zdrów stanął na jej szczycie.


15.

Z jakążto skrzętnością żwawą,
Pilnujemy nie łaskawi,
Cudzych grzechów i bezprawi!
Lecz, chłoszcząc w lewo i w prawo,
Czekamy z własną poprawą,
Aż świat się cały poprawi.


16.

Choć, niezbyt chętni zbadać rzecz nie znaną,
Możemy nie mniej zostać doskonali.
Bowiem, w dzień Sądu, gdy, na grzechów szali
Wszelkich się czynów naszych waży wiano,
Czyż nam za winę będzie poczytano:
Żeśmy nie naszej Wiedzy dróg nie znali?