Strona:PL Eurypidesa Tragedye Tom III.djvu/73

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


CHÓR.

Mord najstraszliwszy spełniono!

ORESTES.

Masz, zakryj zwłoki macierzy,
Niech bez całunu nie leży,
Nim spocznie na zawsze w grobie!
Mordercę-ś zrodziła sobie!

ELEKTRA.

Idź, miła ty, czy nie miła!
Jam otuliła
W całunne płaty twe ciało!

CHÓR.

Oby z nią razem ustało
Nieszczęście waszego domu,
Oby się skończył ten wasz los ponury!
Ale tam! Cóż to się dzieje?
Demoni czy jacyś bogowie
Z niebieskiej spływają góry!
Boć nikt nie powie,
Że to śmiertelnych koleje!
Może wiadomo jest komu,
Po co się z nadobłoczy
Przed ludzkie jawią oczy?

Na scenę spływają Dioskurzy: Polydeukes i

KASTOR.

Agamemnona synu, posłuchaj! Dwóch braci
Swej matki masz przed sobą, dwie bliźnie postaci:
Z Kastorem Polydeukes stoi, Dioskurzy.
Przed chwilą uwolniwszy morską toń od burzy,