Strona:PL Eurypidesa Tragedye Tom III.djvu/70

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Gdzież drugi ród ten naszą zamieszkuje ziemię,
Tak samo nieszczęśliwy, jak Tantala plemię?!

Z izby w towarzystwie Elektry wyszedł

ORESTES.

O Ziemio! O Zeusie! ty boże,
Wszystko widzący w przestworze!
Spojrzyjcie na straszne te sprawy,
Na ten postępek tak krwawy!
Dwa ciała leżą na ziemi,
Rękami pobite mojemi!
Za śmierć mi tak płacą ojcoską,
Za życie, ścigane troską,
Za moje losy tułacze!

ELEKTRA.

Nie! Ja tu winna jestem i ja z tobą płaczę!
Ognista porwała mnie siła
Przeciwko matce mej własnej,
Która mnie, córkę, zrodziła!

CHÓR.

O dolo, gorzka dolo matki-rodzicielki!
Niezapomniany, ponad wyraz wielki
Ogrom nieszczęścia — nie dziwy,
Że sprawiedliwy —,
Spotkał cię z rąk twoich dziatek:
Wszak im zabiłaś rodzica!

*
ORESTES.

Okrutnyś hymn zemsty, o Febie,
Zanucił mym uszom! Przez ciebie
Ujawnił się ból niewidziany!